Dżentelmeni są przyzwyczajeni do przepuszczania kobiet przodem, gdy przechodzą przez drzwi. Odstępstwo od tej reguły obowiązuje – i to od stuleci – przy wchodzeniu do restauracji. Powód tej dziwacznej z pozoru sprawy jest prosty: przed wiekami traktiernie, zajazdy i gospody nie były bezpiecznym miejscem. Wkraczając pierwszy, mężczyzna brał na siebie ewentualne ciosy podpitych gości, a także chronił swoją damę przed gęsto latającymi w powietrzu kuflami i pucharami. Ta ochrona pań została zwyczajowo zachowana do dzisiaj. Należy więc prowadzić partnerkę aż do samego stolika. Chyba że przy wejściu wita nas kelner bądź szef sali, który pilotuje gości na miejsce. Wtedy mężczyzna maszeruje na samym końcu. Kiedy opuszczamy restaurację, sytuacja się zmienia. Pierwsza wychodzi kobieta, a za nią jej partner. Jeżeli biesiadowała większa liczba osób, można wychodzić, bądź przepuszczając wszystkie panie przodem, bądź przemiennie – kobieta, mężczyzna, kobieta, mężczyzna itd.
Archiwum dla Grudzień 2009
Pani przodem, pan przodem
Zapraszamy
Gości na przyjęcie zapraszamy osobiście lub telefonicznie, co najmniej tydzień wcześniej. Uprzejmy gospodarz uprzedza zapraszanego, kogo się spodziewa. Małżeństwa zapraszamy zawsze razem. Jeśli ktoś ma narzeczoną lub sympatię, wypada zaprosić ich razem. Jeżeli z różnych względów nam to nie odpowiada, należy znaleźć elegancką wymówkę. Nie wypada przyjąć zaproszenia i nie przyjść – to znak lekceważenia gospodarza. Jeżeli jednak coś nam wypadło i nie możemy przyjść, musimy zawiadomić zapraszających. Zawsze podajemy godzinę rozpoczęcia przyjęcia, a goście powinni być punktualni. Dopuszczalny jest kwadrans spóźnienia. Pamiętajmy, by rzadko u nas bywającym przypomnieć adres. Gdy zapraszamy na tzw. kawę, starajmy się, by to była godzina popołudniowa, nie przeciągajmy spotkania w nieskończoność. Podajemy kawę, coś słodkiego, ewentualnie alkohol. Nawet niezobowiązujące spotkanie wymaga przygotowania stołu. Niezbędny jest czysty obrus, kwiaty w wazonie.