W Polsce nadal pokutuje poczucie wyższości urzędnika nad petentem, jego przekonanie, że „on tu rządzi” (ostatnio usłyszałam taki zwrot z ust konduktorki w pociągu…). Nie. Państwo, a więc i jego przedstawiciele w różnych agendach państwa są dla obywatela. Urzędnik, konduktor, policjant, sprzedawca i kto tam jeszcze ma być pomocnikiem, przewodnikiem, po powierzonych mu obszarach działań na rzecz zgłaszającej się do niego osoby. Nawet kiedy jest ona podenerwowana, niezdecydowana, źle skierowana, itp. Trzeba powściągnąć swoje emocje i rzeczowo, grzecznie, niekiedy – tak to prawda, trzeba działać stanowczo, jednak i wtedy taktownie. Wyzbądźmy się wreszcie wzajemnej wobec siebie niechęci, pogardy. Prawda bowiem jest właśnie taka, że cechuje nas wzajemne lekceważenie siebie, poczucie wyższości, nieuzasadnionej zawiści. Większość z nas czuje się nie na swoim miejscu. Frustracje powodują niepotrzebne napięcia, ową – wspomnianą już wcześniej – wzajemną agresję. Opanujmy swoje negatywne emocje.
Archiwum kategorii 'w pracy'
31
paź
09
Dla obywatela
31
paź
09
Życie biurowe
Życie biurowe, to u nas ciągle jeszcze często rozwlekłe prywatne rozmowy telefoniczne, kawki, a nawet śniadanko na blacie biurka, na tym też liczne ozdóbki, z całą serią rodzinnych zdjęć, no i… te biurowe imieniny…
Na biurku winny znajdować się tylko dokumenty dotyczące spraw nam powierzonych. Na kawę i posiłki są wyznaczone miejsca. Telefony (poza przypadkami losowymi, gwałtownymi w życiu sprawami), winny być telefonami służbowymi. Dzwoniąc, lub odbierając telefon – przedstawiamy się wyraźnie: imię nazwisko, funkcja. Prowadzimy rozmowę uprzejmie, wyważenie, wyczerpująco w kwestii naszych kompetencji.